piątek, 18 kwietnia 2014

Ogłoszenie.

Witam Was ;* 

Trochę zwlekałam z podjęciem takiej, a nie innej decyzji, ale zdecydowałam, że taka będzie najodpowiedniejsza. Nie mam teraz zbyt wiele czasu na pisanie nowych rozdziałów i wymyślanie dalszych losów Ady i Andiego ;) Jak wiadomo, czas nagli, nie stoi w miejscu, tylko pędzi do przodu jak szalony. 
Niestety, matura zbliża się nieubłaganie, wielkimi krokami i to na niej chcę się teraz skupić. Pragnę zdać ją jak najlepiej, być zadowoloną z wyników i dostać się na fajne studia, dlatego postanowiłam, że rozdział jedenasty pojawi się już po szalonej gonitwie, po pierwszym stresie, w oczekiwaniu na drugi, czyli po zakończeniu egzaminów ^^ Kończę 20 maja, historią, dlatego myślę, że nowego rozdziału można się spodziewać w tym czasie ;) Jest to jednoznaczne z tym, że również wtedy pojawi się pierwszy na Maćku ;) 
Mam nadzieję, że zrozumiecie i uszanujecie moją decyzję. 

Z tego miejsca życzę Wam wszystkim zdrowych, wesołych oraz spokojnych Świąt Wielkiej Nocy ;*

Powodzenia dla wszystkich maturzystek i gimnazjalistek, które będą się zmagały ze swoimi egzaminami ;)

Oczywiście informuje mnie dalej o nowościach u siebie, w wolnej chwili zawsze przeczytam i zostawię ślad ^^

Pozdrawiam ;* 

czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział 10.


 Obudziłam się wtulona w sile ramiona mężczyzny. Nie docierało do mnie to, gdzie się znajduję, dlatego niepewnie otworzyłam oczy. Pierwszym widokiem, jaki zobaczyłam był szalejący na dworze wiatr. Westchnęłam jedynie. Nienawidziłam takiej pogody! Odwróciłam głowę i momentalnie się rozczuliłam. Trochę przydługie włosy Andreasa niesfornie opadały na poduszkę, jego dłonie układały się w uścisk, a sam lekko pochrapywał. Zaśmiałam się pod nosem i przejechałam paznokciem po jego policzku. Mruknął coś, ale się nie obudził. Zamiast tego poczułam jak miażdży mnie dłońmi. Wtuliłam się w niego, obserwując jego spokojną twarz. Przygryzłam wargę, bo miałam ochotę go pocałować, ale wiedziałam, że nie powinnam tego robić. To, że po imprezie zasnęliśmy razem, do niczego mnie nie upoważniało. Po kilku sekundach zorientowałam się, że otworzył oczy. Wpatrywał się w moje, nawet nie mrugając, a cwaniacki uśmiech ozdobił jego twarz.
 - Pani Martho... Wyjaśni mi pani, dlaczego śpimy razem w jednym łóżku? - Uniósł jedną brew ku górze, a ja walnęłam go w ramię.

 - Panie Andreasie podejrzewam, że przez wczorajszą imprezę. Bo wie pan, tańczyliśmy razem do upadłego, później odprowadził mnie pan do mojego tymczasowego pokoju, z którego dochodziły nieprzyzwoicie dzikie dźwięki i... Ot cała historia!
 - My byliśmy grzeczni - Oznajmił przyciągając mnie bliżej siebie. - A szkoda...
 - Chce pan to nadrobić?
 - Odkąd pierwszy raz na ciebie spojrzałem, miałem ochotę cię pocałować, więc... - Zaczął, a po chwili poczułam jego miękkie wargi na swoich. Jęknęłam zaskoczona, ale oddałam pieszczotę z niemniejszym zaangażowaniem. Zdecydowanie tego potrzebowałam na rozpoczęcie nowego dnia! - Mmm... - Zamruczał, gdy oderwaliśmy się od siebie.
 - Miło było panie Wanku - Przyznałam. - Ale chyba czas na mnie... - Westchnęłam i momentalnie posmutniałam. - Dlaczego ten czas zleciał tak szybko?
 - Nie wiem, ale nie dam ci odejść...

 Jak to miałam w zwyczaju z rozmachem zaczęłam się przeciągać. Nie zwróciłam uwagi na to, że byłam kompletnie naga. Uświadomił mnie w tym Andi, który obudził się z piskiem.
 - Co ja ci takiego zrobiłem, że lejesz mnie od rana? - Stęknął rozmasowując sobie głowę. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się przepraszająco.
 - Wybacz, zawsze tak robię... - Podniosłam się i oparłam brodę na rękach. Patrzyłam na niego z góry, a on z rozmarzonym uśmiechem lustrował moją nagą sylwetkę wzrokiem.
 - Zamawiam takie poranki codziennie... - Zaczął bawić się moimi włosami, a ja z powrotem opadłam na poduszkę.
 - A ja takie noce - Wyszczerzyłam się, całując go lekko.
 - Nie ma sprawy! - Zatarł ręce. - Musisz wracać?
 - Niestety - Jęknęłam przytulając się do niego. Szczelnie objął mnie swoimi ramionami, tak abym mu nie uciekła. Czułam jego oddech, dłonie na plecach, przyspieszone bicie serca, które w tym momencie wystukiwało ten szalony rytm tylko dla mnie... - Będzie mi ciebie brakowało, Wellinger, wiesz?
 - A mi ciebie, Heckmann - Odparł spoglądając mi głęboko w oczy. Zatonęłam w ich błękicie. - Uwielbiam na ciebie patrzeć.
 - Andi, przestań - Zarumieniłam się na jego słowa. - Nikt nigdy nie mówił mi takich rzeczy i nie wiem jak się mam zachować w takiej sytuacji.
 - Pocałuj mnie, po prostu - Rzucił obojętnie, a ja bez wahania spełniłam jego prośbę. Wyczułam jego uśmiech, a w moim brzuchu ożywiło się stado motyli. Tylko nie to, proszę...

 Pożegnań nadszedł czas! Po śniadaniu zarówno my jak i skoczkowie szykowaliśmy się do odjazdu. Udawali się na krótki odpoczynek do domu, by wrócić na następne zawody, które odbędą się w Bad- Mittendorf. A my powrócimy do szkoły, nauki, śpiewania... Szara rzeczywistość. Będzie mi brakowało tych wariatów. Nie sądziłam, że parenaśce dni może tak odmienić człowieka. Jak widać, wszystko jest możliwe. Z żalem żegnałam się z każdym z nich... Obiecaliśmy sobie korespondencję oraz spotkanie przy najbliższej możliwej okazji. Od Richarda dowiedziałam się, że spotkał się z tajemniczą Monicą. Prawie stres go zeżarł, ale nie poddał się, tylko był konsekwentny w działaniu. Zaowocowało to wymianą numerów telefonu. Zawsze to coś- na dobry początek. Pomachałam im z lekkim uśmiechem, gdy wygodnie usadowili się w autokarze. Szukałam wzrokiem znajomej sylwetki, ale jak na złość gdzieś zniknął. Gdy pan Schuster pakował ostatnie bagaże poczułam jak ktoś chwyta mnie za nadgarstek. Po chwili zostałam przyparta do drzewa, a usta Andiego zmiażdżyły moje. Jęknęłam z rozkoszy, wkładając w nasz pożegnalny pocałunek wszystkie siły. Delikatnie przygryzł moją wargę, a z moich ust wydobył się cichy pisk.
 - Zadzwoń - Powiedział schrypniętym głosem wprost do mojego ucha. Wcisnął mi w dłoń karteczkę z numerem. - Będę tęsknił - Objął mnie zanurzając twarz w mojej szyi.
 - Ja również, Andi - Przyznałam. - Ostatni raz zaciągnęłam się zapachem jego perfum. - Do zobaczenia, Welli - Przelotnie cmoknęłam go w policzek i oddaliłam się. Pożegnałam się jeszcze z trenerem i zapakowałam się do busa.
 - Do szybkiego, Heckmann! - Usłyszałam jeszcze, zanim drzwi się zamknęły. Zaśmiałam się przez łzy, które automatycznie poleciały mi z oczu. Martha objęła mnie ramieniem. Przytuliłyśmy się do siebie z podobnymi myślami. Wiedziałyśmy, że będziemy tęsknić za Andreasami jak cholera.

 Dotarłyśmy do domów po południu. Nie zastałam rodziców, ale wiedziałam, że są jeszcze w pracy. Wysłałam im wiadomość z treścią, że dotarłam cała i zdrowa. Sama wypakowałam z walizki kosmetyki i ciuchy, które wrzuciłam do pralki. Wzięłam orzeźwiający prysznic i z łoskotem rzuciłam się na łóżko. Tego było mi trzeba... Przymknęłam powieki, ale wiedziałam, że nie zasnę. Za dużo myśli, emocji, uczuć... Od razu zaczęłam się zastanawiać, co teraz robi Andi. Wiem - to głupie, ale nic na to nie poradzę! W ciągu tych paru dni wlazł mi do głowy i do serca i jestem przekonana, że prędko z nich nie wyjdzie. Będę się katowała wspomnieniami, będę czuła dotyk jego ust oraz dłoni, będę usychać z tęsknoty i odliczać dni do kolejnego spotkania, które nie wiadomo kiedy dojdzie do skutku. Zastanawiałam się, czy on czuje to samo. Tego nie mogłam być pewna. W końcu był facetem, który na początku naszej znajomości potraktował mnie tak, a nie inaczej. Jednak nie mogłam o nim myśleć w tych najgorszych kategoriach. Każdy człowiek zasługuje na drugą szansę.

 Jeszcze żadna dziewczyna nie zadziałała na mnie tak jak Ada. Nie wiem, co takiego miała w sobie, ale przy niej traciłem zdolność racjonalnego myślenia. Kiedy zamykałem oczy widziałem jej twarz, odtwarzałem smak jej ust, dotyk dłoni... Zakochałem się? Tego nie byłem pewien, ale coś dziwnego działo się ze mną, gdy była w pobliżu. Po cichu liczyłem na szybkie spotkanie, bo czułem, że długo bez niej nie pociągnę. Co też dziewczyna może zrobić z facetem... Pocieszałem się tym, że nie jestem sam w swoim cierpieniu. Wank również nie może pogodzić się z tym, że ten czas tak szybko minął. Ale jak powszechnie wiadomo, dla chcącego nic trudnego. Z takim nastawieniem wszedłem do rodzinnego domu, by spędzić odrobinę czasu z rodziną. A później? Codzienna rutyna, treningi, zawody, podróże. Jednak sam sobie wybrałem taką drogą i teraz z niej nie zejdę. Tego jestem pewien, bo skoki są tym, co chcę robić w życiu najlepiej.




****

Witam ;* 

Wróciłam wymodlona z Częstochowy i dodaję Wam nowy jubileuszowy rozdział ;) Dodaję dziś, bo mam urodzinki i stwierdziłam, że jakoś trzeba uczcić ostatnie 'naście' w moim życiu ;) Powiedźcie mi, dlaczego ten czas tak szybko leci?

Nie jestem zbytnio zadowolona z tego odcinka, dlatego możemy go potraktować jako zapychacza ;) 

Pozdrawiam ;* 
Czas trwania opowiadania: 01.02.2014 - 20.12.2014 r.